- Yyyy... z technicznych rzeczy to zakładałem wnyki na zwierzynę i w sumie to tyle. Od sprzętu i montażu itp. był Wół i inni.- Przyznał młodzian.
-Jak potrzebny sprzęt to ten Bartho raczej sypnie, a może nawet któryś ze strażników do nas dołaczy. Widziałem jednego stał pośród wystrzelanego oddziału czarnych jakby nigdy nic.- zakończył wypowiedź. Nie za bardzo wiedział jak ma teraz pomóc. I Noa taki ciekwaski to liczył wciąż, że pójdą do Denver. Nagrodą dla niego to będzie jak wpakuje kule między oczy Czarnemu Komandorowi i Naczelnej Świętej Włóczni, a nie jakieś tam dobra materialne. Choć one zawsze spoko. Fruwacz przy okazji uznał, że ostatnio myśli za dużo i zdecydowanie za szybko.